Rozkminki prawie poważne.

ja vs sesja 8:0

Opublikowany w foto foto przez Piotrek w dniu 9 Luty 2010

my sweet 19 & andrzejki

Opublikowany w niepoważne przez Piotrek w dniu 8 Styczeń 2010

małe wielkie przyjemności.

Opublikowany w dywagacje filozofo-podobne przez NoNe w dniu 3 Styczeń 2010

Szelest kartek. Stuk lodu o szklankę. Cicho sącząca się z głośników muzyka. Północ.

Brakowało mi tego, muszę przyznać. Dawno temu,  w odległej galaktyce, kiedy to jeszcze chodziliśmy do liceum, nie miałem czasu/nastroju/ochoty na takie przyjemności. Zapomniałem jak pachnie dobra książka, jak to jest – stanąć w oknie patrząc w bezchmurne niebo i wsłuchać się w odgłosy nocy, czy stracić kontakt z rzeczywistością pogrążając się w niesamowitych opowieściach. Może to po prostu chwilowa zmiana samopoczucia, ale naprawdę delektuję się chwilą.

Czy spoważniałem? Nigdy w życiu! – jakby to zawołała Katarzyna Grochola. Odkrywam kolejne przyjemności jakie niesie ze sobą życie. Bo w życiu, jak w teatrze Witkacego – harmonia przede wszystkim. Połączenie kontrastowych elementów wzajemnie się dopełniających.


Czytelniku! Oto soundtrack pod mój tekst. ;)

Często lubię marzyć o tym jak wygrywam miliony w totolotka i przez resztę życia nie muszę się już nigdzie spieszyć. Bo pośpiech, to główny powód, przez który świat zmierza w całkowicie złym kierunku.  Kto ma trochę bardziej rozwiniętą wyobraźnię może spróbować zobaczyć dzisiejszy świat pełen ludzi wypoczętych, uśmiechniętych i wyluzowanych. Czy w dzisiejszych czasach ludzie, którzy nie pragną pogoni za pieniądzem mają szanse przetrwania? Kogo zainteresuje choć trochę ta teza – polecam książkę Jak być leniwym autorstwa Toma Hodgkinsona.

Czyż nie jest tak, że kiedy musimy wstawać, sen staje się dla nas przyjemnością wartą fortunę? Zastanawiam się nad przewrotnością ludzkich zachcianek. Kiedy jest nam za zimno, marzymy o lecie i kiedy jest gorąco oddalibyśmy wszystko za to aby w końcu nadeszła zima. Jak to jest? Najbardziej pożądamy rzeczy, których nie możemy mieć?

Kontynuując ten tok myślenia – gdybym został bogaczem, wcale nie byłbym zadowolony. Bullshit. Byłbym w siódmym niebie – przynajmniej teraz tak uważam. Jednak możliwe, że wtedy te moje codzienne przyjemności straciłyby swój smaczek. A wtedy? A wtedy pewnie zrobiłoby się szaro. Mimo wszystko, nadal zachwyca mnie wizja posiadania książek, płyt, filmów w dużych ilościach. Staram się przed wami roztoczyć przepiękną wizję, żebyście, gdzieś tam w żołądku poczuli ciepło i zachwyt. Albo przynajmniej dzisiejszy obiad. Ten ogrom wolnego czasu, ta masa możliwości, które w końcu będzie można wykorzystać, brak problemów finansowych. Utopia.

Na zakończenie, kwestia nad którą zastanawiam się od paru nocy: jak sprawić, żeby robić w życiu to co lubimy, zarabiając na przyzwoite życie, jednocześnie będąc szczęśliwym i szczęśliwymi uczynić innych? Można tak?

P.S.

Poniżej magiczne brzmienie Royksoppu, przez które nie wiedziałem gdzie jestem. Ta piosenka cały czas mnie czaruje. Poprzez redaktora radiowej Trójki, a następnie Piotrka, dotarła do mnie.

it’s been a while

Opublikowany w foto foto, niepoważne przez Piotrek w dniu 28 Grudzień 2009

Trochę minęło od ostatniego nietrzeźwego wpisu. Moim noworocznym postanowieniem będzie zatem to, żeby trochę mniej mijało od wpisu do wpisu.

A tymczasem ok. 1500 zdjęć z jednej z trzech parapetówek……….

Na nietrzeźwo, trzeźwe rozkminy.

Opublikowany w niepoważne przez NoNe w dniu 22 Maj 2009

I wanna play a game with you, Majkel rozpocząłem dzwoniąc do Nona o 00:30 w nocy. Wiedziałem, że jest już w domu, po zaskakującym powrocie z miasta Gostyń.

Well I wanna play a game, Peter odpowiedziałem będąc nie do końca trzeźwym. Szczerze mówiąc – obydwaj jesteśmy pijani.

Ale to raczej nic złego. Wręcz odwrotnie, bo dzięki temu jesteśmy w stanie napisać coś razem (dosłownie razem) pomimo dzielących nas tysięcy kilometrów.

Alkohol i wszelakiego rodzaju środki odurzające przy odpowiednim podejściu dają nam niesłychaną wenę. Ale mnie komar ujebał - pisze do mnie Piotrek, na bardzo fajnym komunikatorze AQQ.

IMG_5821m

To jest nic, u mnie w pokoju latają ich tysiące- odpisał Majkel, z którym to jeszcze trzydzieści minut temu chciałem zagrać w grę. W grę, jaka bawił się Jigsaw, aka nagrałem już kurwa sześć pił, ale nadal żyje, pomimo tego, że mam raka mózgu i krtani… Och te przydomki, co bohater to inny. Właściwie to my też mamy bohatera wieczoru.

AH! jaka szkoda, że już pojechałem, żałować będę swojego czynu do końca mego życia. Plusem jest to, że tata Karoliny strasznie szybko zapierdalał. Have you ever heard about beer?

Actually, I have. Kurde, widzę, że Majk koniecznie nawiązuje do angielska. I w sumie nie dziwie mu się. Ma się bowiem czym pochawlić, tak samo zresztą jak i ja. Oralne matury się skończyły, a nie da sie ukryć, że właśnie ze zdolności lingwistycznych byliśmy najlepsi.

Pomimo, jakże słabych ocen semestralnych w naszym wykonaniu. Jedyne czego pragnę to wyjść i pokazać zaświadczenie o 19 punktach na 20  z języka angielskiego, angliście, który wystawił mi dostateczny na świadectwie. Pytanie brzmi: Czy egzamin maturalny był sprawdzeniem naszych umiejętności? Jeśli tak, to nauczyciele nie potrafią ich ocenić. Piotras poszedł się wykąpać, a mój wzrok co raz bardziej się rozmywa.

IMG_5775-1m

Piotras już właściwie wrócił, niestety jego wzrok się nie polepszył. Podobnie nie polepszyły się nasze oceny z polskiego. Nie zebyśmy przywiązywali do tego jakaś wagę, ale kurde, skoro zdaliśmy razem z Majkelem polski na 20 punktów (tak, zdaliśmy na 100% i podkreslamy to na każdym kroku), to chyba należy nam się coś więcej niż dostateczny, ajjj.

Czy matura to odzwierciedlenie umiejętności? Stanowczo krzyknę nie i pójdę spać! Znajdując się na granicy dwóch światów – fantastycznego i realnego, wybieram ten drugi – dzwonie sam do siebie, przynajmniej tak mi się wydaje…

Nie dzwonisz sam do siebie. Ja dzowoniłem do ciebie, bo po prostu zasnąłeś. Polifoniczna melodia soniego ericcsona chyba jednak nie daje rady, dlatego posyłam elektroniczne brzmienie Royksoppu i klasyczne electro depechów na twoje aqq, stary.

Budzę się opuszczając kolorowy świat snów. Nie żałuję – nigdy nie słyszałem tego skandynawskiego brzmienia. Ach, piękno, piękno.  Przekonaj mnie, że od dnia piękniejsza jest noc – śpiewa nasz bardzo zaprzyjaźniony zespół. Moje pytanie brzmi: Czy trzeba kogoś przekonywać?